Jest piątek, chciałoby się wyjść na miasto, posiedzieć w jakimś fajnym, klimatycznym lokalu i spędzić zimowy wieczór w towarzystwie znajomych i grzanego wina. Ta tęsknota szczególnie mocno wraca przy najnowszej EP-ce zespołu Byty, która brzmi jak koncert w najbardziej klimatycznym lokalu w mieście. Wiecie, w takim, o którym nie wszyscy jeszcze słyszeli, do którego wchodzi się tak trochę z boku ulicy, gdzie trzeba uważać na strome schody i lekko schylić się przy wejściu, bo próg jest trochę za wysoki, a strop odrobinę za niski. Pełnego stałych bywalców, gdzie czas płynie niespiesznie, a lekko przyciemnione światło w środku daje senny klimat. „3 Ep” jest brzmieniowo i kompozycyjnie dojrzalsza od poprzedniego wydawnictwa i mam wrażenie, że jeszcze mocniej skręca w kierunku trip-hopu. Byty w tych trzech nowych utworach bardzo umiejętnie dawkują kolejne sample i melodie, pozwalając transowym kompozycjom oddychać, i sprawiają, że te z natury proste struktury nie nudzą się przy kolejnych odsłuchach. W pierwszych dwóch utworach brzmi też wokal Kasi Siepki; lekko wycofany i podany jakby od niechcenia, tym bardziej angażuje uwagę słuchacza. Aż szkoda, że wydawnictwo trwa niespełna 11 minut, bo chciałby się słuchać jeszcze i jeszcze. Pozostaje więc cierpliwie czekać na longplej i mieć nadzieję, że uda się niedługo usłyszeć Byty na żywo. //NS


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *