Jeśli nadal szukacie numeru, który definiuje rok 2020 w Polsce, z całą jego klaustrofobią, obcością, gorączką, z całym jego społecznym, politycznym i jednostkowym niepokojem, to macie go tutaj. Zrobili go weterani polskiego offu Mołr Drammaz i nazywa się, uwaga, „Nie narażaj mnie”. To kawałek mocno zakorzeniony w kontekście miejsca i czasu, który jednocześnie niczego nie podaje wprost. To piosenka zaangażowana, która nie idzie na estetyczne kompromisy.

Tekst „Nie narażaj mnie” jest prostą, ale mocną grą skojarzeń z tym, co widzieliśmy w ostatnich miesiącach w mediach i na ulicach: więc i „narażanie”, „zarażanie”, „machanie brzydką flagą”, „globalne nadciśnienie” i „stosunków nagłe oziębienie”. A jednocześnie daje wiele pola dla wyobraźni, nie dopowiadając statementów, zostawiając dużo powietrza pomiędzy słowami. Ot, choćby finał, w którym wielokrotnie skandowane jest słówko „Nie”. Porażający. Jakby świat zapadał się w całkowitą negację.

Dużo ciarek od słuchania nowego Mołr Drammaz, choć to przecież instrumentalnie totalny minimal. Syntezatorowy loop, bezwysiłkowo podany wokal, do tego bardzo oryginalna produkcja, która z finałem robi się coraz ciaśniejsza i ciaśniejsza, prowadząc do rozdzierającego noisowego solo, które zamyka numer. Słuchajcie odpowiedzialnie. // SK


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *