Bardzo terapeutyczne! // 1000 znaków o teatrze #9

We Wrocławiu 5.02. widziałam Statek Szaleńców Integracyjnego Teatru Arka w reż. R. Jasińskiej-Nowak, a dzień później Teatru Euforion Dziewięć kochanek kawalera Dorna w reż. A. Jędrzyckiej-Hamery.

Spektaklu Arki nie opiszę, bo brak miejsca (uff). Statek Szaleńców w tekście będzie jednak obecny, gdyż przy podjętej kwestii skrajnie kontrastuje z tym, co zrobił Euforion.

Dziewięć kochanek kawalera Dorna nazwano „spektaklem terapeutycznym”. Nie jest to dobre określenie. Sugeruje konieczność usprawiedliwienia, podrzędność, pewien brak związany ze stroną artystyczną. Wraz z zakończeniem widowiska, gdy aktorzy deklarują, od kiedy doświadczają choroby psychicznej, może wywoływać niesmak.

Jestem jednak zdania, że terapeutycznym przedstawienie to można nazwać z powodu estetycznego. Prześlizgując się po powierzchni znaczeń, ról, sytuacji scenicznych, zachowuje oczyszczający, bo budzący śmiech, dystans. Unosi się na chmurce, jest lekkie i przyjemne. „O! jest, o! nie ma, było!”. Czyż nie terapeutyczne?

AMUZ

Fot. materiały Teatru Euforion