Future is no limit

Parę lat pracy w niemainstreamowym zespole dało nam niejakie pojęcie o rynku kultury. Parę lat snucia planów i poszukiwania własnej tożsamości wobec tego rynku pomnożyło pytania, nie dało odpowiedzi. Rozkrok między wychowaniem na mitach popkultury a dzisiejszą rzeczywistością kazał zadbać o wspólną przyszłość. Dlatego czytacie tych kilka otwierających słów zamiast wstępniaka.

Kadr z teledysku o utworu DLA KONTRASTU "List otwarty"

Kadr z teledysku do utworu DLA KONTRASTU „List otwarty”, fot. Michał Wojsz.

Jakie obrazki pamiętacie z dzieciństwa? Ja pamiętam trawnik przed moją przyszłą podstawówką zasypany strzykawkami i niedobitki młodych w latach 80. punków, którzy ów trawnik zasypywali. Odróżniali się od tych swoich rówieśników, którzy wyrośli z pierwszego buntu i mijali ich, starając się nie zauważać, w strojach charakterystycznych dla raczkującego kapitalizmu. I jeszcze anarchistyczne hasła na murze akademika, który widziałem z okna, głoszące „zjadaj bogatych”. Spray wyblakł znacznie mniej niż znaczenie zapisanych nim słów – ci, którzy się im sprzeniewierzyli, stawali się bogaci, wiernym też już nie chciało się nikogo zjadać. Zaraz potem, o czym wówczas jeszcze nie wiedziałem, na dobre zaczął się w Polsce hip-hop. Kolejny niszowy gatunek muzyki popularnej, w którym chodziło o wykrzyczenie niezgody na kształt świata.

Punkowe „no future” hip-hop zamienił na „sky is the limit”. Kolejne ze straconych pokoleń postanowiło brać sprawy w swoje ręce; z tych samych powodów, co poprzednie, innymi metodami, ale z podobnym skutkiem. Sprawy zostały więc wzięte kosztem wejścia w struktury rynku, który niewygodne idee mieli i wypluwa przeżute do radia. Ci, którym udało się bardziej, są grani w radiowym prime-time’ie, ci, którym mniej, wydają płyty bez ingerencji zewnętrznych producentów, ale niepewni odbioru, zaś ci, którym wcale, wydają płyty z własnych pieniędzy i grają w najlepszym wypadku za zwroty kosztów. Łączy ich to, że wydają płyty. Czy sytuują się obok, czy w samym centrum rynku, korzystają z jego możliwości. I nawet jeżeli za wyznacznik sukcesu uznać wierność ideom, nie wystarczy już dziś odwrócić kolejności w tej wyliczance. Wobec współczesnej kultury biblijna zasada o ostatnich i pierwszych nie obowiązuje.

Nie ma dziś już wielkich projektów społecznych, jakimi chcąc nie chcąc były punk czy hip-hop w początkowych fazach swojego rozwoju. Wielkością posługuje się dziś tylko rynek, skupiony na produktach zdatnych do dystrybucji o światowym zasięgu. O nich się najwięcej mówi, bo nie sposób ich nie zauważyć. Twórczość skupiona na idei, snująca mrzonki o zmianie świata, zatomizowała się i pochowała w szufladkach tysiącznych mikrogatunków. Dobrze dla niej, bo tym mniejsza szansa na przeżucie jej przez rynek. Źle dla niej, bo faktyczne oddziaływanie ma na małe grupki świadomych odbiorców, którzy życie spędzą na przeszukiwaniu nisz i zaułków, nawet ślepych. Ślepym zaułkiem jest świadome pozostawanie w nieodkrytej szufladzie. Ślepym zaułkiem jest też rezygnowanie ze swojej niszy na rzecz popularności. Zachowanie równowagi jest trudne. O tym chcemy pisać.

Chcemy pisać o dzisiejszej kulturze niezależnej. Muzyce, teatrze, sztukach wizualnych, fotografii, filmie, literaturze. Chcemy budować platformę pomagającą artystom niezależnym w znalezieniu tej równowagi. Będziemy musieli zadawać wciąż na nowo jedno podstawowe pytanie: gdzie jest granica niezależności? Wobec każdego z opisywanych zjawisk odpowiedź będzie inna i arbitralna. Żyjemy bowiem w czasach – wybaczcie truizm – kiedy granice zacierają się do cna, te między kulturą wysoką a popularną, między buntem a formą, komercją a niezależnością. Także ta między podziemiem a globalnym zasięgiem. Czytając te słowa, przyczyniacie się do ich zacierania – do tego służy Internet. Daje egalitarność, odbiera wyjątkowość. W Portalu DLA KONTRASTU mamy ambicję, żeby połączyć te dwie kategorie. Każdy z nas – i z Was, jeżeli zechcecie – ma tu równe prawa do tego, żeby przekonywać o wyjątkowości rozpoznanego przez siebie zjawiska w kulturze. O jego niezależności, czymkolwiek by się ona nie objawiała. Wszyscy mamy też równe prawo nie dać się przekonać, zachowując wyjątkowość własnych poglądów. Ale bądźmy otwarci.

Twórczość jest niespożytym tematem dyskusji i poszukiwań. Zarówno ta najnowsza, cierpiąca na nadpodaż i wiecznie poszukująca na siebie formuły wobec zmieniających się w zawrotnym tempie mód i oczekiwań, jak i dawna, spokojnie osadzona w swoich punktach na osi czasu, a przez współczesny pęd coraz słabiej rozpoznawana. Chcemy na łamach Portalu dać sobie czas na skupienie tak nad jedną, jak drugą. Ale też wiedząc, że nie ma sztuki bez jej recepcji, nie będziemy się bali wyrażać samokrytyki nad własnymi złymi odbiorczymi nawykami. To dwie strony tego samego medalu: świadomość i samoświadomość. Poszukiwanie na zewnątrz to też poszukiwanie w sobie. Bywa, a zależy nam, żeby było jak najczęściej, ekscytujące.

Mam nadzieję, że czeka nas piękna przygoda. Zespół DLA KONTRASTU, bez którego tego Portalu by nie było, od początku jest przygodą. Dołączcie do niej. Razem zawsze raźniej.